Pogoń za życiem?

Czas to pieniądz, a pieniądz to kawałek papierku, za którym “goni” każdy z nas- chcąc nie chcąc.

Żyjemy w czasach, gdzie papier zmusza nas czasami do podejmowania trudnych decyzji, coraz częściej też przez kasę, decydujemy się na podjęcie ryzyka, ale czy to wszystko jest warte tej całej “gry”?

Ostatnio nad tym dużo myślę, bo sam w sumie podjąłem takie ryzyko, dokonałem wyboru, którego czasami żałuję.

Ale czy w sumie codziennie, każdy z nas, nie musi podejmować takich decyzji? Bo uważam, że niekoniecznie to się wiąże tylko z wyjazdem, ale poprostu z naszym codziennym życiem. Przyszło nam żyć w czasach, w których presja społeczna jest gigantyczna i przez to wielu z nas zatraca się w ciągłym wyścigu szczurów, zapominając o najważniejszych rzeczach. Zaufajcie mi, że mimo wszystko czasami myślę właśnie w ten sposób, że zapomniałem co jest ważne… Wiem, że mam rodzinę i kocham ich bardzo, ale poniekąd moja decyzja była decyzją, przy której ktoś może faktycznie myśleć, że zapomniałem o czymś ważnym.

Wracając do codzienności…

Czy będąc na miejscu miałbym czas dla rodziny? Czy nie zagubił bym się w pogoni za złotówkami? Bo myślę, że w Polsce nie miałbym szans wyrobić sobie szybko dobrego gruntu. Kiedy słyszę o ludziach, którzy na starość nie mają jak zapłacić rachunków, a tu widzę tych samych ludzi wybierających się na florydę, mam wrażenie, że zmiana otoczenia jednak jest warta świeczki, choć pewnie nie jest to regułą.

Teraz pytanie dla was.

Czy uważacie, że moglibyście więcej? Czy raczej cieszycie się z tego co macie? A może jeszcze szukacie, budujecie swój grunt?

Ja odpowiedz pierwszy.

Buduję wszystko, cegła po cegle. Ciesze się z tego co mam, ale w pełni szczęścia będę dopiero kiedy już na stałe będę z rodziną. Czy mógłbym więcej? Każdego tego cholernego dnia mogę więcej i tak do tego podchodzę, bo każdy dzień to wyzwanie, to nowa lekcja.

Nikt z nas nie jest alfą i omegą, dlatego też nie możemy się bać podejmować decyzji i powinniśmy umieć naprawiać następstwa tych złych wyborów. Dlaczego to piszę? Bo sam się z tym zmagam i bez bicia napisać mogę, że bywam tchórzem, boję się naprawić to co spieprzyłem, ale mam nadzieję, że jeszcze kiedyś dojrzeje do tego, by być na tyle silnym, by naprawić to co zjebałem. Tak musiałem użyć wulgaryzmu, żeby oddać wielkość błędu.

Jak widzicie ciężka rozkmina, ale z tym się często musimy zmagać na odległość, pewnie na miejscu też, ale w tym momencie wiem, że osoby które znam I są w podobnej sytuacji, myślą podobnie.

Pozdrawiam! #tatanaodleglosc

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s